sobota, 10 stycznia 2015

12 - Mieszanka uczuć



-Lepiej otworzę. – mówi Alec po chwili idealnej ciszy. – Wszystko w porządku? – pyta. Jestem w stanie jedynie kiwnąć potwierdzająco głową. Powoli wypuszcza mnie ze swoich objęć. Potem słyszę cichą i gorączkową rozmowę, ale nie mogę usłyszeć czego ona dotyczy.
Wpatruję się w Nadie, która leży na kanapie ledwie oddychając, a przecież kiedy się tutaj zjawiliśmy była jeszcze w stanie z nami rozmawiać. Nie mam pojęcia na czym polega czar, który został na nią rzucony, ale sądząc po reakcji niebieskookiego i tego z jaką prędkością  „choroba” się rozwija wolę nie myśleć co stałoby się, gdybyśmy nie urwali się ze szkoły i nie przyszli prosto tutaj.
Choć okropnie boję się spotkania z tymi ludźmi, to wiem, że tylko oni mogą uratować blondwłosą. Gdyby umarła z mojego powodu nigdy w życiu bym sobie tego nie wybaczyła.
Po paru minutach głosy cichną. Są zastąpione przez równe, nieśpieszne stukanie nóg o podłogę. Nie rozumiem ich spokoju. Przecież Nadia właśnie umiera. Powinni od razu po przybyciu tutaj pomóc jej. Staram się zepchnąć nieznośną myśl, która mówi, że ja jestem powodem opóźniającej się akcji.
Pierwszą osobą jest szczupła, blondwłosa kobieta o szmaragdowych oczach. Nawet na mnie nie spogląda. Idzie prosto do Nadii. Widzę napięcie i zdenerwowanie na jej twarzy. Mam wrażenie, że na co dzień jest niezwykle opanowana. Nadia musi być jej krewną. Jeśli tęczówki oznaczają do jakiego rodu przynależysz to moje przypuszczenia mogą być prawdziwe.
Następny jest mężczyzna. Jestem pewna, że włada wodą, bo spojrzenie jego zimnych niebieskich tęczówek przeszywa mnie na wskroś. Zaciskam szczękę starając się nie drgnąć. Spokojnie mógłby być moim dziadkiem. Wygląda na około 60 lat. Na czubku jego głowy widnieją gęste, siwe – niemal białe włosy. Jego broda jest tego samego koloru. Jego uwaga jest skupiona na mnie jeszcze przez parę sekund, które dłużą mi się niemiłosiernie. Potem idzie w ślady zielonookiej kobiety i w końcu zwraca uwagę na osobę, która naprawdę tego potrzebuję.
Myślę już, że to wszyscy goście, ale po chwili jednocześnie wchodzą trzy osoby. Dwie kobiety i jeden mężczyzna – czy też chłopak. Jest nie wiele starszy ode mnie. Najbardziej interesuje mnie staruszka podpierająca się na lasce. Tak samo jak bardzo ciekawski dziadek ma białe włosy. Kiedy na mnie spogląda moje serce przyśpiesza. Jej oczy są lustrzanym odbiciem moich… Jestem z nią spokrewniona. Albo mam omamy, albo naprawdę kąciki jej ust nieznacznie uniosły się ku górze. Mrugam parę razy, ale bez słowa przechodzą do czynów.
Wszyscy dotykają Nadii, zamykają oczy i razem szepczą jakieś słowa, których nie mogę usłyszeć. Zapewne są wypowiadane w obcym języku, bardzo możliwe, że nawet nie wiedziałam o jego istnieniu.
Szybko zapominam o nasłuchiwaniu, bo wraz z tym jak gorączkowo powtarzają te same słowa ja mam wrażenie, że przenoszę się do innej krainy. Tego uczucia nie da się opisać i właśnie w tym momencie wszelkie wątpliwości dotyczące istnienia magii ulatują. Przypominam sobie fontannę nad jeziorem i kwitnący kwiat na imprezie. To mogły być sztuczki, ale teraz kiedy na twarzy Nadii pojawiają się kolory nie mogę już szukać wymówek. Dopiero teraz tak naprawdę uwierzyłam.
Spodziewałam się czegoś bardziej sekularnego. Myślałam, że dziewczyna ocknie się, pełną piersią nabierając powietrza. Staram się zdusić rozczarowanie, kiedy nic takiego się nie dzieje, a piątka ludzi przestaje wypowiadać zaklęcie.
Fala oszołomienia uderza we mnie z taką siłą, że mimo woli musze usiąść na pobliskim fotelu. Czuję się przytłoczona przez rzeczywistość.
-Wszystko w porządku? – znów pyta Alec. Przez cały czas stał obok mnie, a ja nawet przez chwilę nie zdawałam sobie z tego sprawy.
-Tak. Po prostu musze trochę odsapnąć. – mówię chowając twarz w dłoniach i oddychając głęboko.
-Jak masz na imię? – pyta poważnym tonem zielonooka kobieta, która rzeczywiście po wszystkim, kiedy jest już spokojna o życie Nadii jest niezwykle opanowana.
-Maya. – mówię lekko zachrypniętym głosem.
W tym właśnie momencie dzieje się coś czego najbardziej się obawiałam. Ich cała uwaga jest skupiona na mnie i tylko na mnie. Ich spojrzenia są badawcze i przeszywające, tak jakby przez samo patrzenie chcieli odnaleźć odpowiedzi na dręczące ich pytania. Nie potrafię powstrzymać dreszczu przebiegającego po całym moim ciele. Nie mogę przestać myśleć o tym, że nie są oni ludźmi, a przecież przez niemal całe swoje życie byłam blisko z istotami takimi jak oni. Boże przecież prawdopodobnie jestem jedną z nich!
-Dobrze, że trafiłaś akurat na tak dobrych ludzi, którzy przyszli ci z pomocą. Inni mogliby zostawić cię na pastwę losu. – mówi kobieta, której wcześniej się nie przyjrzałam. Ma szare oczy i nie może mieć więcej niż trzydzieści lat. Mimo jej niezbyt entuzjastycznych słów wygląda chyba najbardziej sympatycznie ze wszystkich.
-Jesteś pewna, że nie pamiętasz żadnych szczegółów ze swojego wczesnego dzieciństwa? – pyta staruszka. Nie mogę uwierzyć, że jej głos jest przepełniony takim wigorem.
-Zostałam adoptowana, kiedy miałam zaledwie rok. Niemożliwe, abym cokolwiek pamiętała.
Mam wrażenie, że po twarzy kobiety przebiega kłębek emocji, ale zaraz potem nie widzę już nic oprócz jej tęczówek wlepionych we mnie. Zaczynam się bać o moje zdrowie psychiczne. Coraz częściej przyłapuje się na tym, że widzę rzeczy, które prawdopodobnie nie istnieją, a co jeśli ci wszyscy ludzie nie są prawdziwi i ta cała sytuacja to tylko wymysł mojego umysłu. W końcu choroby psychiczne są na tyle okrutne, że nie wie się o ich istnieniu.
-Nie powinniście jej tak męczyć. To dla niej za dużo. – szepcze Alec.
-Nie jestem dzieckiem. – mówię odrobinę za ostro. Zaczyna irytować mnie to, że chłopak jest nadopiekuńczy. Fakt, że jestem w rozsypce, ale to nie powód do tego, aby obchodzić się ze mną jak z jajem.
-Oooo ma dziewczyna charakterek. – po raz pierwszy odzywa się najmłodszy chłopak. Jego szare, niemal srebrzyste oczy wbijają się we mnie. Odwzajemniam spojrzenie marszcząc brwi.
Jestem pewna, że każdy z nich spodziewał się spłoszonej dziewczynki i choć byłam jednym wielkim kłębkiem nerwów nie mogłam dać tego po sobie znać.
-W takim razie co chcecie ze mną zrobić? – pytam chcąc przerwać tą bolesną bezczynność.
                -Ile masz lat? – odzywa się brodaty mężczyzna.
                -W sierpniu skończę osiemnaście.
                -Mamy bardzo mało czasu. Jak najszybciej musimy zabrać cię na szkolenie. Sądząc po tym, że przez tak wiele lat nie czułaś w sobie magii ktoś rzucił na ciebie czar, ale on nie będzie trwał wiecznie. Po tak wielu latach nie korzystania z magii, może się ona stać dla ciebie niebezpieczna. Musisz być przygotowana na to, że przez pierwsze parę dni będziesz dysponowała takim zasobem energii jak nikt inny, ale wszystko może przejść spokojnie. Musisz poznać naszą historie i zwyczaje. Nie wiem czy damy radę przygotować cię w tak krótkim czasie. Inni uczą się tego latami.
                -Przecież nie raz pojawiała się osoba, która nie wychowywała się tak jak reszta i wszystko szło jak z płatka. – zabiera głos Alec.
                -Tak, ale zawsze zjawiali się u nas przynajmniej pół roku przed urodzinami. Mieliśmy o wiele więcej czasu. Tutaj liczy się każdy dzień.
                -Jestem bardzo ciekawa jak to sobie wyobrażacie. Nie mogę tak po prostu zniknąć. Nie jestem bez serca, ale nie mogę powiedzieć o tym moim rodzicom. Wolę nie wplątywać ich w to…
                -Możesz im nie mówić o tym kim naprawdę jesteś, ale to wcale nie sprawi, że będą bezpieczni. To, że tak długo jesteś pod ich opieką i nadal nie stało się nic strasznego to istny cud. – przerywa mi mężczyzna z brodą. Dopiero po chwili dochodzi do mnie sens jego słów. Coś ściska mnie w brzuchu i czuję jak krew odpływa z mojej twarzy. Przez cały czas nieświadomie narażałam moją rodzinę na niebezpieczeństwo.
                -No tak, ale nadal nie mamy konkretnego planu. – mówię lekko drżącym głosem.
                -To nawet lepiej, że nie chcę informować swoich opiekunów o tym. Czym mniej ludzi o nas wie tym lepiej. – odzywa się bursztynooka kobieta, a jej dojrzały i spokojny głos sprawia, że po moich plecach przebiegają ciarki.
                -To moi rodzice. Nie opiekunowie. – odzywam się odruchowo.
                -Najwyraźniej jesteś z nimi bardzo związana. – Spogląda na mnie, a ja mam wrażenie, że jej wzrok przechodzi mnie na wskroś. Zaciskam szczęki, aby nie skulić się jak potulny baranek i stchórzyć siedząc cicho.
                -Myślę, że nie ma w tym nic dziwnego. To jedyni mi bliscy ludzie i najlepsi rodzice jakich mogłabym kiedykolwiek pragnąć.
                -A ty Melanie, znów wyskakujesz z tymi swoimi przestarzałymi zasadami. – odzywa się najmłodszy z przybyłych, a ja jestem w szoku, że do kobiety, która mogłaby być jego babcią zwraca się po imieniu.
                -Nie będę ukrywać, że nadal sądzę, iż mówienie ludziom o istnieniu magii jest dobrym pomysłem. Jak na razie wynikało z tego więcej problemów niż dobrego.
                -To fakt, ale musisz przyznać, że mamy z tego również korzyści.
                -Korzyści, które tyczą się jedynie jednostek. Nasze społeczeństwo jako ogół nie czerpie z tego niczego.
                -Przepraszam, że przerywam miłą pogawędkę, ale nadal tak naprawdę nie wiem co mam robić. – Wiem, że odzywam się odrobinę za ostrym tonem, ale nie potrafię się powstrzymać. Jestem okropnie zestresowana i rozbita. Od decyzji tych ludzi zależy moje życie, oni tymczasem rozmawiają o swoich własnych przekonaniach, które jak na razie mało mnie interesują.
                -Reasumując. Jeśli chcesz oświecić swoich rodziców możesz to zrobić, ale musimy o tym wiedzieć. Wtedy sprawa byłaby łatwiejsza, ale jeśli wolisz inne rozwiązanie, to pomożemy ci zatuszować wszystko tak, iż będą myśleli, że wybierasz się na obóz naukowy, czy coś w tym stylu. Mamy swoich ludzi w szkole, dlatego z załatwieniem spraw papierowych nie będzie problemu. – mówi najmłodszy z nich.
                -Masz dwa dni na załatwienie twoich spraw. Potem będziesz musiała przylecieć do Londynu.
                Kiwam potwierdzająco głową i mam nadzieje, że nie widać tego jak bardzo jestem przerażona. Tak naprawdę poruszam się po omacku nie mając pojęcia na czym stoję.
***
                Całą noc przekręcam się z boku na bok. Czuję niewyobrażalne zmęczenie i wiem, że lekiem na to może być jedynie sen, ale nie jestem w stanie zmrużyć oka. Ilekroć prawie zasypiam przed moimi oczami stają sceny z dzisiejszego dnia i narasta we mnie strach przed nieznanym.
                Po wyjściu tajemniczych postaci, których imion nie poznałam do końca bezsilnie opadłam na siedzenie fotela i skuliłam się starając opanować zawroty w głowie.
                Tak wiele pytań cisnęło mi się na język, ale nie miałam siły na to, aby dalej zmierzać się z tą dziwną i „tylko” odrobinę pokręconą rzeczywistości.
                Po prostu podziękowałam Alecowi za to, że był przy mnie i wyszłam.
                Od tego czasu nie jestem sobą. Nie potrafię spojrzeć Joshowi w oczy, a rodziców omijam szerokim łukiem, bo boję się, że widząc ich uśmiechy wybuchnę płaczem.
                Ta sytuacja jest dla mnie czymś nierealnym. Zawsze mówiłam swojej rodzinie o wszystkim. Oczywiście pomijając pewne kwestie, które zachowywałam tylko dla siebie. To co dzieje się teraz jest dla mnie czymś strasznym. Nieraz mam wrażenie, że się duszę. Nie mogę złapać, powietrza i kiedy już mam wrażenie, że to właśnie mój koniec wszystko przechodzi.
                Bum, bum, bum.
                Wstrzymuje oddech i momentalnie sztywnieje. Znów ktoś chodzi po dachu mojego domu.
                Mam ochotę krzyczeć, płakać i rzucać różnymi przedmiotami. Myślałam, że ten dzień nie może stać się jeszcze gorszy. Tak bardzo się myliłam!
                Nie wiem co robić. Najchętniej zadzwoniłabym do Aleca, który to właśnie mi zalecał w takiej sytuacji, ale zrobił dla mnie już tak wiele, a poza tym nie chcę narażać go na niebezpieczeństwo. W końcu ostatnio tajemnicza osoba nie zrobiła nikomu krzywdy.
-Ale zawsze może spróbować. – szepcze mój wewnętrzny głos.
Moje serce przyśpiesza, ale nadal sztywno i nieruchomo leżę na łóżku. Kroki raz są lepiej słyszalne, a raz gorzej. Nieraz intruz przystaje na tyle długo, iż mam wrażenie, że sobie poszedł, ale zawsze po tym ponownie zaczyna swój marsz.
Mija parę godzin, a ja nadal bezczynnie leżę nasłuchując. Staram się nie myśleć o tym, że jestem cholernym tchórzem.
Coś miga w oknie, a ja ostatkiem sił zduszam krzyk. Nie mogę ponownie obudzić rodziny. To może się dla nich źle skończyć.
Księżyc doskonale oświetla szczupłą i ciemna postać, która bez wątpienia jest mężczyzną. Stoi na parapecie okna. To, że jeszcze nie spadła wskazuje na to, że nie jest człowiekiem. Moje wcześniejsze przypuszczenia potwierdziły się kiedy okno odrobinę drgnęło, po czym się otwarło. Wiem, że w takiej sytuacji powinnam leżeć spokojnie, zamknąć oczy i za nic w świecie nie poznać po sobie, że wiem o obecności intruza. Zamiast tego błyskawicznie podrywam się z łóżka i łapię tą samą lampę, którą próbowałam obronić się ostatnio. Moje ręce drżą, a ja uświadamiam sobie, że moje życie zależy od mężczyzny, który z gracją wskakuje do pokoju. Wiem, że w starciu z nim nie mam żadnych szans.
-Nie zbliżaj się do mnie. – szepczę mając nadzieje, że to wszystko odbędzie się na tyle cicho, że nie obudzi nikogo z domowników. W innym przypadku dzisiejsza noc mogłaby nie zakończyć się na jednej ofierze.
-Mayu, to ja. Nie musisz się bać. – mówi łagodny i niski głos. Całkowite przeciwieństwo tego czego się wcześniej spodziewałam. Moje serce przyśpiesza, ale tym razem z innego powodu. 
____________________________
Hej!
Dziękuję za wszystkie bardzo, bardzo miłe komentarze. Tylko dzięki nim byłam w stanie napisać ten rozdział.

24 komentarze:

  1. W takim momencie
    Ejj
    Jak ja teraz wytrzymam z ciekawości
    To było cudowne
    Ta osoba
    Czyżby to on
    Jej mam wielką nadzieję
    Powodzenia w pisaniu
    Ściskam
    Buziaki
    Jesteś genialna

    OdpowiedzUsuń
  2. o jezu!\długo trzeba czekać ale opłaca się. wielbię to opowiadanie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Omg nie wytrzymam po prostu jkdsjkjfjkjkr#(jkjkcxbhdsahjejkdskajewlk zajebisty kiedy next? ~cleo

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, hej! Cieszę się, że dodałaś nowy super rozdział..
    Jest jak zwykle dobrze napisany, aż się chce czytać..
    Stawiam, że to Sebastian wszedł do Mai do pokoju..i chyba mam rację. :*
    Czekam nn ♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże to jest genialne. Po prostu nie mogę znaleźć słów, żeby to opisać. Powiem tyle, że już kocham to opowiadanie i z nie cierpliwością czekam na następny rozdział. ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham twojego bloga, naprawdę ♥ . Po przeczytaniu każdego rozdziału zawsze sobie myślę "Dlaczego to już koniec, kiedy będzie następny rozdział?!"
    Boże, to opowiadanie jest wspaniałe <3
    Mogłabym prosić o kilka słodkich scenek z Mayą i Alec'iem? :3 ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny *.*.....zaczyna się ono powoli rozkręca.....kocham te opowiadanie..*.*...pisz, pisz, pisz!!!..czekam na nexta
    weny zycze..!
    //Kxx

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaram się rozdziałem omg!
    Kocham Ciebie i tego bloga ♥
    To jeden z lepszych jakie czytam
    Rozdział niesamowityczekam na next kochana

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedna z najlepszych historii jakie kiedykolwiek czytałam. Pozdrawiam i życzę dużo weny. <3

    OdpowiedzUsuń
  10. o boże co tu się dzieje????????!!!!!!!
    Jezus skąd tu bierzesz te wszystkie pomysły?!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś boska dziewczyno, masz ogromny talent i wykorzystaj go. Rozdział bardzo mi się podobał choć był smutny i krótki. Postaraj sie częściej dodawać rudziały i pisać trochę dłuższe. Ogólny wątek jest fajny i to, że Maya jedzie na szkolenie, szkoda że nie będzie tam Alecta. Ciekawi mnie kogo ona tam na końcu zobaczyła. Czekam na kolejny rozdział;>

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz bardzo fajny styl pisania i aż miło się to czyta :) dodaj szybko nowy rozdział, bo już nie mogę się doczekać :)
    Ps. Czytałam Twoje pozostałe dwa blogi i jestem nimi tak samo zachwycona jak Tym! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie no zaczyna robić sie coraz ciekawiej, tylko rozdziałek trochę króciutki Kocham to opowiadanie. Ciągle dodajesz nowe akcję. Ciągle coś się dzieje. Zazdroszczę talentu. Też bym chciała tak pisać... Życzę weny bo już nie mogę się doczekać następnego rozdziału. WENY <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Cześć! Chcę cię poinformować, że jesteś genialna. Ten blog jest so cute. Aww Alec *_* Coś mi się wydaje, że oglądasz The Originals. Teraz napiszę o blogu z Zayn'em i Nasti, bo nie jestem pewna czy tam wchodzisz. To był najpiękniejszy blog jaki czytałam. Skończyłam dzisiaj o 3:15. Był bosski.
    Wiesz, ogólnie uwielbiam cb i twoje epickie blogi. Sama mam bloga i naprawde chciałabym żeby był taki jak twój.
    PS: mam nadzieję, że przeczytasz.
    PS2: normalnie piszę "zapraszam do mnie >adres bloga<", ale nie mogę spamować na tak boskim blogu. Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się czytam wszystkie komentarze ;)
      Rzeczywiście oglądam The Originals.
      Bardzo dziękuję za miłe słowa. Może ci się wydawać, że to nic takiego, ale znaczą one dla mnie bardzo wiele :D
      Pozdrawiam :*

      Usuń
    2. Hah, wiem jak to jest. Takie miłe uczucie... dzisiaj będę pewnie z kumplem tłumaczyć nowy odcinek z napisami pl, bo nie wytrzymamy do jtr. jak byś chciała to pisz :)

      Usuń
  15. Zwykle nie czytam opowiadań innych niż o Justinie, ale tu zrobiłam wyjątek i jestem zadowolona. To ff wciągnęło mnie od początku :) Rozdział jak zwykle świetny. Nie zawsze komentuję, za co winę ponosi moje lenistwo, ale postaram się poprawić xd

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooo jezu, super rozdzial i tyle się w nim dzieje, swietny jest po prostu

    OdpowiedzUsuń
  17. Nominowałam cię do Liebster Award! Więcej informacji: http://laila-rosa-sweetdreams.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. I look forward to the next chapter
    I love it
    This is awesome

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo interesujący rozdział ;****
    Trafiłam tu przypadkowo przez spis bloggerowy i nie żałuję.
    Wpadłabyś do mnie ?--->noc-pogardy.blogspot.com
    Dopiero zaczynam i chciałabym znać twoje zdanie ;**

    OdpowiedzUsuń
  20. Odpowiedzi
    1. Postaram się dodać coś w ten weekend, a jeśli mi się nie uda to w przyszłym tyg już na pewno będzie ;)

      Usuń
  21. Nominuję cię do Liebster Award ;*!
    Więcej na: http://zmienswojezycienazawsze.blogspot.com/

    Oto pytania:
    1.Jakie jest twoje marzenie?
    2.Twój ulubiony reżyser.
    3.Co cię zmusiło do stworzenia bloga?
    4.Twój ulubiony bohater książkowy.
    5.Uważasz, że lepiej żyłoby się w przeszłości czy w przyszłości?
    6.Twoja ulubiona pora roku?
    7.Czy przyjaźń damsko-męska według ciebie istnieje?
    8.Co uważasz o homoseksualistach?
    9.Masz rodzeństwo?
    10.W jakim kraju chciałabyś zamieszkać?
    11.Wolisz muzykę czy sport?

    OdpowiedzUsuń